„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Translate

środa, 5 sierpnia 2015

SWINSKI ZESTAW URODZINOWY.., czyli o kłopotach ze sznurkiem Peppy...

witajcie :) here you are..! Peppa Pig...
 chociaż właściwie musiałabym napisać moja interpretacja świnki Peppy... ;)
najpierw był pomysł na worek do przedszkola... a że siostrzenica ostatnio założyła fanklub trzody chlewnej, to proszę bardzo...


największy problem stanowiły sznurki... jak tu wpleść, żeby było dobrze, wystarczająco długościowo i można było mieć plecak, worek i nic z niego nie wypadło...


a z resztek powstała maskota...


nieco bardziej przypomina łosia, ale któż by tam się czepiała.. ;D


a tak prezentuje się cały świński zestaw urodzinowy: worek, maskota i książeczka z wycinankami... :)


wysyłam nieco ciepła... CHRUUM... ;D

sobota, 1 sierpnia 2015

CORALES MEXICANOS..., czyli szydełkowego biżu ciag dalszy...

witam :)
już są... moje podpatrzone, własnoręcznie wyszydełkowane meksykańskie korale... ;)


są dość krótkie, przy szyi...


i zbudowane z pojedynczych szydełkowych kółeczek... :)
teraz czas na świnkę Peppę :)

wysyłam nieco ciepła :*

środa, 29 lipca 2015

COOOO, JA NIC NIE ROBIE?!..., czyli o ponownej wizycie na Nikiszowcu i kolejnym szydełkowym projekcie...

witajcie.... :)
co roku w zabytkowej dzielnicy Katowic, Nikiszowcu, odbywają się jarmarki... rękodzieło, lemoniada, lody, wata cukrowa, karuzele i śpiewy... wszystko śląskie... :) widziałyście to już TU... w tym roku zapomnieliśmy aparatu... no i z zakupami nieco skromniej... właściwie tylko dwa porcelanowe guziki i naklejka... gdy już zdecyduję się wsiąść ponownie za kierownicę... 


w luźnym .i bardzo ugrzecznionym tłumaczeniu: "co mi tak blisko tyłu jedziesz?"... ;)

oprócz tego praca wre... będzie coś z biżuteriii....


zaraz potem biorę się za świnkę Peppę... siostrzenica ma urodziny :)
wysyłam trochę ciepła :*

piątek, 17 lipca 2015

KICI, KICI... czyli o wytworzeniu pierwszego w histoii bloga kociego wianka...

witam, 
dziś króciutko... przed wami zapowiadany wcześniej wianek... koci wianek...


zamówiony przez kociarę... dla mnie niemałe wyzwanie, bo ja bardziej psiarą...


...no i jak tu wmontować koty w kółko? wykorzystałam swoje ulubione słoneczniki...


chciałam też, aby koty były figlarne...


od razu wiedziałam, że jeden ma tam ledwo, ledwo wisieć...


wianek już jest u nowej właścicielki...
wysyłam trochę ciepła ;*


środa, 8 lipca 2015

TRZY KOLORY.., czyli o tym, któredy isc...

witajcie,
jakoś pechowo mam z tym urlopem, ale bynajmniej nie będę marudzić... właśnie wróciliśmy z rodzicielskiej działki - osobiście bardziej umęczona (nie miałam marudzić), a małż walczy dalej z bojlerem... do tej pory 2:0 dla zimnej wody...
ale, kochani, dzieje się tez dobro i piękno... proszę bardzo...


zobaczyłam na Printereście chyba z rok temu... i teraz mam swój osobisty drogowskaz... ręcznie pocięty, wyszlifowany i namalowany... małż przybijał... teraz każdy wie, jak wrócić do domu.... :)


a to nóżki czterolatki :) z obgryzionym (!) lakierem... a propos kolorów... przed państwem: niebieski....



...i żółty...




i czerwony... a nawet różowy... ;)





a w promocji... czarny.... :)


wysyłam mnóstwo ciepła... :* ponoć nastał kres upałów...



niedziela, 5 lipca 2015

SOCZYSTE ORZEZWIENIE.., czyli o tym, jak przetrwać upały...

witajcie..
ufff... jak gorąco... jak to najlepiej przetrwać... mi pomaga zamknięcie w domu z szydełkiem i klimatyzacją oraz popijanie wody z lodem i plastrami cytrusów i mięty... ;D




w przerwie kociego wianka można sobie zrobić letnie orzeźwienie...


najlepiej wprost z lodówki...


smacznego :)


dziś wysyłam nieco chłodu... ;*



środa, 1 lipca 2015

BY THE WAY.., czyli slubnych pudelek ciag dalszy...

witajcie,
 już myślałam, ze straciłam, a tu proszę... dostałam zdjęcia pudełka ślubnego, którego nie zdążyłam obfotografować... fotki z komórki, więc są takie, jakie są... :)


wyszedł mały komplecik: pudełko z "wkładką" i torebeczka z "wkładką" zamiast kwiatków... według życzeń państwa młodych ;)


i pudełeczko po otwarciu... :) jak widzę, już bez "wkładki" ;)


wracam do kociego wianka... wysyłam trochę ciepła :*

niedziela, 28 czerwca 2015

I'M BACK.., czyli o królikowych koralach i otwarciu sezonu urlopowego...

witajcie... można powiedziec - po latach.... ;D
jeszcze nie przyswoiłam sobie faktu, że zaczęłam urlop... całe dwa tygodnie na labę, wysypianie się, robienie rzeczy, które chcę, jak chcę i kiedy chcę... najgorsze, że zaczęliśmy od... popsutego bojlera, więc z ciepłej wody nici... a tego nie lubię :/

ale na dowód, że wakacje jednak są... proszę państwa, przed państwem królikowe korale.. ta daaaam!


oczywiście, że podpatrzone w necie... jedna z rzeczy "must have", zwłaszcza iż wielbicielka królików czeka na drugą część urodzinowego prezentu...


ok... czas na koci wianek...  ;)
wysyłam mnóstwo ciepła, bo pogoda nie rozpieszcza... :*

niedziela, 21 czerwca 2015

BYLE DO LIPCA.., czyli o doczołgiwaniu i radosnych planach...

witajcie...
w tym pośpiechu nie zrobiłam fotki ślubnego pudełka, z którym stawiliśmy się na uroczystości tydzień temu... trudno... odliczam już godziny do lipca, kiedy to uciekam na urlop... łaknę go, pożądam, pragnę, chcę i potrzebuję... ten rok na serio był bardzo obfity i intensywny... a przyszły zapowiada się podobnie...

oprócz leżenia, spania, leżenia, spania, czytania, leżenia, spania... planuję na urlopie intensywne prace szydełkowe... tym bardziej, że są zamówienia: a to na koci wianek, a to króliczkowe korale, a samej marzy mi się kilka drobiazgów... :)
koniec gadania... przed państwem pudełko... ślubne, a jakże... zamówione na przyszły weekend... pochmurno u nas, to i fotki nie najlepsze...

tym razem gołąbki w wersji mini i na "dachu"... ;)


rzut z lotu ptaka na wnętrze...


i nieco zbliżeń... tym razem w środku romantyczna scenka rodzajowa... ;) nie było czasu zamawiać tekturek, więc sama musiałam stworzyć tę oto tekturową parkę... i różyczki...
widok z przodu...


...i z tyłu...

miejsce na gotówkowy prezent koniecznie musi być... w roli pieniądza - zwinięty kawałek papieru... ;)


wysyłam nieco ciepła... :* byle do wakacji!


piątek, 5 czerwca 2015

CZAS IMPREZEK, IMPREZEK TO CZAS.., czyli jak to praca przeplata sie z zabawa... a czasu na szydelko brak

witajcie...
właściwie czasu mam tyle, żeby dopisać: "jak w tytule..."... praca goni pracę, a te doganiają szkolenia, co niedzielę w czerwcu impreza... chrzty, wesela i urodziny...
nie ma co marudzić, trza szykować pudełeczka... :) sezon uważam za otwarty...
widok ogólny...:


widok ogólny w zbliżeniu... ;)


kolorystyka nietypowa... żadnych tam koronek, aniołków i tiulów...


pomijając, ze to pudełko dla chłopca... to w ogóle jakoś tak mi się nie kojarzy...


dla niektórych to jedna z najważniejszych części pudełeczka i, niestety, imprezy... miejsce na gotówkę... ;) skrzydlata klamerka...

 

a to już "nic o nas bez nas..." Rapek w akcji... ;) ledwo uratowałam klamerkę z zawartością...


wysyłam nieco ciepła... :*