witajcie :)
kochane, z przyjemnością czytałam wasze komentarze w związku z moim pledem :) dziekuję, to bardzo miłe i motywujące... :)
kochane, z przyjemnością czytałam wasze komentarze w związku z moim pledem :) dziekuję, to bardzo miłe i motywujące... :)
czy u was tez takie intensywne opady? skąd nagle tyle śniegu? o tym w następnym poście... a dziś... coś z klasyki literatury i ekranu... z wizyta u Bilbo Bagginsa....
to urodzinowy podarunek dla chrześniaka... coraz trudnej kupować mu prezenty... nastolatek z niego, na gry komputerowe ma szlaban rodzicielski, zabawek już nie trawi, a na droższe prezenta - ciocia za uboga... ;D ale skoro chrzestna matka, to i dobra wróżka... podaruje młodzieńcowi kamień-talizman (talizman w sensie przymrożenia oka... raczej dobre życzenia) Killiego (no, nie mogę wybaczyć Tolkienowi, ze go uśmiercił)...
że runy niewyraźne? tak miało być... ;p
...i odpowiednie etui na kamień... przecież nie mogłam chłopakowi zrobić z tego wisiorka, nie?
dorzuciłam jeszcze mapę podróży na Samotną Górę - z dużą pomocą internetu i drukarki... mam nadzieje, ze prezent uraduje 13-latka... na wszelki wypadek dokupiłam Twistera... ;)
cały zestaw zgłaszam też na styczniowe wyzwanie w Szufladzie...

miało być minimum 4 połączenia.... zatem u mnie: turkusowe wzmocnienia na sznurek; motyw roślinny w postaci kwiatów i liści; całość z tkaniny ze sznurkiem zamiast wstążki; czarny kamień z białymi runami; koraliki jako kwiaty i malowanie kamieni jako coś nowego... odpuściłam koronki i coś dla siebie (chyba, ze radocha z robocizny się liczy?)...
wysyłam sporo ciepła :*




