witajcie :)
dziś krótko i na temat... skończyłam kolejne african-flower-zwierzę... konik, zwany tez kucem... właściwie to dziewczynka dla dziewczynki... jest nieco nieśmiała...
jej sesja zdjęciowa... tradycyjnie z boku...
najwięcej pracy to jak zwykle zszywanie, żeby elementy się dopasowały, ale również grzywa... każdy włosek przywiązywany osobno - za to czupryna będzie nie do wydarcia ;)
i drugiego boku... na wypełnienie poszedł cały mój magazyn waty poliestrowej...
i jeszcze tylko sesja rodzinna... wiadomo, gdzie akcja - tam musi być Rapek... powyżej beagla poducha-zająć z wyprzedaży... uwielbiam ją :)
wysyłam sporo ciepła :) :*