„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Etykiety:

african flowers (3) biżuteria (14) Boże Narodzenie (22) CANDY (8) caritas (1) decoupage (4) diorama (2) DIY (15) exploding box (8) filc (5) haft (5) kamienie (1) kartka (3) kartki (4) laylala (1) LOTRomania (1) ludowość (11) maskoty (38) mori (4) papierowa wiklina (16) pottermania (4) przez ok(n)o Gizrapki (41) przez oko Gizrapki (12) przydasie (17) scrapki (4) szycie (22) szydełko (121) szyte (4) ślub (6) święta (26) urodziny (4) vintage (17) wianki (50) wycinanki (1) wymianka (1)

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 sierpnia 2015

SWINSKI ZESTAW URODZINOWY.., czyli o kłopotach ze sznurkiem Peppy...

witajcie :) here you are..! Peppa Pig...
 chociaż właściwie musiałabym napisać moja interpretacja świnki Peppy... ;)
najpierw był pomysł na worek do przedszkola... a że siostrzenica ostatnio założyła fanklub trzody chlewnej, to proszę bardzo...


największy problem stanowiły sznurki... jak tu wpleść, żeby było dobrze, wystarczająco długościowo i można było mieć plecak, worek i nic z niego nie wypadło...


a z resztek powstała maskota...


nieco bardziej przypomina łosia, ale któż by tam się czepiała.. ;D


a tak prezentuje się cały świński zestaw urodzinowy: worek, maskota i książeczka z wycinankami... :)


wysyłam nieco ciepła... CHRUUM... ;D

poniedziałek, 4 listopada 2013

Przepis na czekoladowy torcik cioci Gizrapki

nie ogarniam, moje drogie, tej blogowej techniki... dzięki, Jotkaa, za cenne wskazówki :* 
 
a i tak się sfrustrowałam, a deszcz padał i padał... czas na małe co nieco - pomyślałam... w tym tygodniu kończę swoją terapię (a co, myślałyście, ze tytuł bloga to ściema?), na którą pognały mnie uzależnienie od jedzenia i kolejny rzut depresji... czasem opowiadam o swojej art-terapii grupie i dlatego przygotowałam dla nich coś extra na pożegnanie... czekoladowo-truskawkowy torcik! i to bez kalorii... chcę też się podzielić z wami procesem jego pieczenia , może któraś skorzysta... :)



 

1. Zaczynamy od wyrobienia i upieczenia ciasta. Skro tort czekoladowy, to jak najbardziej niech to będzie ciasto apetycznie czekoladowe. Ja znalazłam przepis gdzieś w necie (jak poznacie, skąd to, lub wasze, to dajcie znać)....






2. Czas na nadzienie - kremy, dżemy, marmolady... Mój śp. dziadek kręcił taki ręcznie z masła i budyniu na wodzie w makutrze. Mój torcik przekładam śmietaną i masą truskawkową. Wykorzystałam tu swój pierwszy dziurkacz brzegowy - kupiłam go, gdy robiłam zaproszenia na swój ślub... :) Ale ślub to zupełnie inna historia...



Łatwiej mi nadziewać torcik jeszcze przed złożeniem...



3. Potem przygotowałam słodkie ozdoby na wierzch tortu. Skorzystałam z tutorialu na anglojęzycznej stronie (zabijcie, nie wiem, jakiej!) i pozwalam sobie wkleić schemat truskaweczek. Jak będzie potrzeba, to postaram się wkleić moją wersję polskojęzyczną... ;)


 


4. Jeszcze przed finiszem przyklejam na rozłożone kawałeczki tortu po łyżeczce śmietanki... wiem, że pewnie najłatwiej użyć do tego wykrojników, których nie mam, wtedy będą równe i ładne.. ale czy kleksiki śmietanki są równe? Skorzystałam więc z falistych nożyczek...



5. Czas na ozdabianie... jestem zafascynowana możliwościami dzisiejszych cukierników... znajoma robi cuda z cukru i barwników... maluje obrazy, rzeźbi, co tylko dusza zapragnie... chyba z papierem jest łatwiej, no i nie trzeba oblizywać palców przy tym - biodra odetchną z ulgą... ;)

 
Dodałam jeszcze płatki z gorzkiej czekolady... czyli wykorzystałam dziurkacz brzegowy... - mój jedyny... :)


6. Czas na dzielenie się i degustację... Smacznego!



sobota, 26 października 2013

Kartka dla Oliwki...

a tak dołączyłam do akcji kartki dla Oliwii na jej 6. urodziny... bo czemu nie...
sam pomysł na te latające motylki w papierowej trawce upatrzyłam na Zszywce... napisy, tradycyjnie, od Joli  :)


 może tu trochę lepiej widać, że to "trójwymiarowa" łączka... ;')




środa, 16 października 2013

raz... dwa... trzy... próba kontaktu :)

dostałam w prezencie rok odpoczynku... nie muszę chodzić do pracy... mam tak klawo, że mogę go spędzić, jak dusza pragnie... kilka lat temu zaczęłam od uszycia dla siostrzeńca wirusów, bakterii i przeciwciał, bo był zafascynowany serialem "było sobie życie..." przy okazji stworzyłam kilka zawieszek-serduszek na choinkę... serduszka to mój ulubiony motyw, któremu jestem wierna do dziś... potem szyłam pluszaki, stworzyłam kilka prezentów, kocyków, pudełek... naprawiałam zabawki dzieciom... ostatnio stworzyłam swój pierwszy exploding box dla mojej chrzestnicy, potem pudełeczko  na sukieneczkę... potem były inne okazje...

szukam natchnienia w internecie, grzebię w Waszych blogach, naśladuję, uczę się na Waszych kursach... dodaję coś swojego, szukam własnych dróg... tymi tworzonymi drobiazgami opowiadam o swoim życiu...

to pudełko to urodzinowy prezent dla mojej koleżanki... zrobiłam z dostępnych mi materiałów... wtedy nie wiedziałam jeszcze, że istnieją sklepy dla skraperek i że wiele elementów, w tym piękny papier, można po prostu kupić... miałam tremę, bo koleżanka od kilku lat robi przepiękne rzeczy z decoupage i filcuje... jest moją idolką w tej dziedzinie...




to pudełko na zamówienie mojej siostry... na roczek Bartusia... miało być mega romantycznie, ale... pomyślałam, że w końcu to chłopak, wiec nie ma co go topić w koronkach i różu... ;)



acha... robienia fotek też dopiero się uczę... :) tak jak i edycji bloga... np. nie potrafię znaleźć miejsca, gdzie mogę dodać w profilu swoje foto... zawsze to milej wiedzieć, kto za blogiem stoi... pomalutku... nauczyłam się robić kwiatka na szydełku, to i tego tez się nauczę..