„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Etykiety:

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kartki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kartki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 sierpnia 2016

SZYBKA WIZYTA U NIKOSIA.., czyli o zestawie chrzcielnym...

witajcie,
"do much yearn, so little time" - gdzieś zobaczyłam taki obrazek... i dobrze wiem, co czuła autorka (a może autor?)... ja mam jeszcze tak: "tak wiele wzorów/pomysłów, tak mało czasu"... eh...
nie marudzę, wrzucam trochę papieru, trochę włóczki, a wszystko to na chrzest Nikodema...


zastanawiałam się , czy zrobić pudełko - exploding box, czy kartkę... że nie mogłam się zdecydować, to zrobiłam dwa w jednym... kartkę w pudełku...


inna sprawą była kolorystyka - wszak to chłopak, a jednocześnie jego mama o duszy romantycznej...


mam nadzieję, że wybrnęłam z honorem... ;)
takie maleństwa niewiele ogarniają ze swojej własnej uroczystości, prezent z reguły ograniczany jest do kartki z "zawartością" lub praktycznym pomocnym prezentem dla mamy... czyli żeby mama cala i Nikoś syty, szybko wymyśliłam...

przed Państwem najnowsze moje grzechotniki...


tym razem do zawieszenia na wózek lub łóżeczko...


posłużyłam się wzorem z netu na maleńkie główki Kubusia z Przyjaciółmi... nieco powiększyłam, powkładałam grzechotki... i jest...

wysyłam nieco ciepła :*


piątek, 5 czerwca 2015

CZAS IMPREZEK, IMPREZEK TO CZAS.., czyli jak to praca przeplata sie z zabawa... a czasu na szydelko brak

witajcie...
właściwie czasu mam tyle, żeby dopisać: "jak w tytule..."... praca goni pracę, a te doganiają szkolenia, co niedzielę w czerwcu impreza... chrzty, wesela i urodziny...
nie ma co marudzić, trza szykować pudełeczka... :) sezon uważam za otwarty...
widok ogólny...:


widok ogólny w zbliżeniu... ;)


kolorystyka nietypowa... żadnych tam koronek, aniołków i tiulów...


pomijając, ze to pudełko dla chłopca... to w ogóle jakoś tak mi się nie kojarzy...


dla niektórych to jedna z najważniejszych części pudełeczka i, niestety, imprezy... miejsce na gotówkę... ;) skrzydlata klamerka...

 

a to już "nic o nas bez nas..." Rapek w akcji... ;) ledwo uratowałam klamerkę z zawartością...


wysyłam nieco ciepła... :*

niedziela, 6 lipca 2014

PRZED SZARLOTKA.., czyli o grzechu zaniedbania, permamanetnym perfekcjonizmie i o zarobieniu...

no, witam, witam... 
 tak, wiem, zaniedbałam i swojego bloga i Wasze... tylko zaglądałam, bez używania paluszków i klawiatury... :) już wracam i się poprawiam... zarobiona jestem... głównie to martwieniem się, ale też prozaiczną codziennością.... lipiec to też miesiąc wielu urodzinowych imprez... np. wczoraj roczek u chrześnicy... jadłam pyszna szarlotkę - taką jak lubię - dużo jabłek i mało słodyczy... stąd zaraz idę grzebać w necie w poszukiwaniu przepisu i do pieczenia...
póki co... wiadomo, ze wcześniej nie mogłam się tym pochwalić... girlandowy prezent dla Madzi do nowego pokoiku... 


tu taka mała próbka "wisząca"... u mnie mało przestrzeni na takie pokazy... w tle moja biblioteczka - juz oprawiona i podpisana... uczyniłam to jakiś czas temu i daje lepszy efekt harmonii niż różnobarwne okładki... ale to tak w nawiasie...


pod spodem prezentacja zwierzaków, które sama uczyniłam spontanicznie, bez wzoru... i jestem z tego dumna... na wszelki wypadek przedstawie Państwu... oto świnia... zwana tez prosiaczkiem...


 nie mogło zabraknąć muchomorka...  :) uwielbiam ten motyw...


sweet kaczusia... ta akurat podpatrzona w necie...


 królik musi być... zanim pojawiła się na świecie Madzia był już królik-baranek...


... i jak się przyjrzycie dobrze, to dopatrzycie się owieczki...


girlanda zapakowana była w pudełku (hand maded, of course) i przykryta kartką...



 ...z życzeniami od cioci i wuja...


co do dalszej mej twórczości... utknęłam z wiankiem... w pudełku czekają już trzy zrobione elementy... mój perfekcjonizm męczy się z czwartym... bo, wiadomo, musi być wszystko doskonałe... w końcowym efekcie i tak nie jest, ale co się nagłówkuję, to moje... ;D w głowie - li tylko - znajduję się tez projekty biżuterii, którą już dawno was straszę... 

i jeszcze jedno...  jakiś czas temu zgłosiłam się do Konkursu Na Najbardziej Twórczo Zakręcony Blog... 


 jako genetycznie zaprogramowana gapa nie zauważyłam, że już czas na głosowanie... na szczęście, wy czuwacie... dziękuję więc za głosy, które na mnie oddałyście (jakie to przyjemne i miłe) i - pozbywając się skrępowania i wstydu - proszę o więcej... bo nagroda jest mi bardzo potrzebna... ;D mój blog wsadziłam w kategorie "robótki na drutach i szydełku" oraz "pozostałe techniki"... i tylko się TU klika... :)
dla ułatwienia szukania obrazek...



 wysyłam mnóstwo ciepła... :* i biorę się za szarlotkę...

sobota, 26 października 2013

Kartka dla Oliwki...

a tak dołączyłam do akcji kartki dla Oliwii na jej 6. urodziny... bo czemu nie...
sam pomysł na te latające motylki w papierowej trawce upatrzyłam na Zszywce... napisy, tradycyjnie, od Joli  :)


 może tu trochę lepiej widać, że to "trójwymiarowa" łączka... ;')