„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Etykiety:

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CANDY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CANDY. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 grudnia 2015

TAJEMNICA FASOLEK WYJASNIONA..., czyli ostateczne odliczanie...

witajcie,
z lekkuchnym poślizgiem, ale jestem... z rozwiązaniem FASOLKOWEGO CANDY :)

uśmiałam się z naleśników i sajgonek... że nie wspomnę o jajach tasiemca ;D kilka z was było ciut od rozwiązania zagadki... fasolki - nieco obrazoburcze, bo nagusieńkie ;) - to Maryjki, Józefki i Dzieciątka ;D
powstało sporo wianków z ich udziałem... ot, na przykład...


chciałam, żeby było nieco koronkowy i z dużą ilością bieli... wyszło?


a ten - ciasteczkowy, pachnący.... :)

są jeszcze cztery inne. ale o nich... w następnym odcinku... ;D
teraz czas na rozwiązanie i niespodziewajkowe nagrody... nie mogłam się, dziewczyny, zdecydować... wszystkie odpowiedzi się mi podobały, a każdą - odwiedzając często blogi - wzbudziła moją sympatię... zatem poprosiłam małża-sierotkę o wylosowanie zwyciężczyni...
 padło na nr 8, czyli... niespodziewajka trafi do Natalii :) 

gratuluję! i proszę na maila o adres do wysyłki  :) żeby Poczta Polska zdążyła...

wysyłam sporo ciepła :*

czwartek, 3 grudnia 2015

ZACZYNAM PANIKOWAC.., czyli o fasolkowym candy z niespodzianka...

witajcie...
ten czas jest szalony... coraz prędzej biegnie ;D "nie zdążę, nie zdążę!" - panikuję... wszystko w powijakach, rozsypce i daleko za... w związku z tym co można zrobić? utrudnić sobie bardziej :) wpadłam na pomysł, ze...
 czas na świąteczne candy :) 

zasady proste: w komentarzu wpisać swoją chęć, odpowiedzieć na pytanie: "CO TO JEST?", umieścić fotkę z linkiem na swoim blogu (zdecydowanie prowadzonym regularnie)...


tak sobie myślę, ze chyba nawet nie oczekuję tzw. prawidłowych odpowiedzi... bardziej ciekawią mnie wasze najdziksze fantazje na ten temat :D


 a nagroda? - zapytacie... no to właśnie będzie niespodzianka, również dla mnie ;D kto mnie zna, lubi moje prace, ten się ucieszy...


aha! jeszcze czas... wpisy zbieram do 19 grudnia, a w dniu następnym decyduję, do kogo słać niespodziankę :) wchodzicie w to? :D


wysyłam trochę ciepła :* i mnóstwo dobrych myśli...

sobota, 25 października 2014

RÓZU TO CZAS..., czyli o dalszym ciagu jesieni, wygranych losach i o tym, ze i kleju czasem zabraknie...

witajcie w to cudownie słoneczne przedpołudnie... :)
małż odsypia nockę, a ja - po cichutku - wyprawiłam się po klej... tak się rozpędziłam z papierową wikliną i umocowywaniu jesiennych skarbów do wianków, że wszelakiego kleidła zabrakło... ba! nawet kolejny pistolet połamałam... (takie to słabe rączki robią, ot, co...) ten ostatni - mam nadzieję - już w drodze...

ale nie marnuję czasu... zieleń uszydełkowana, nastał czas na róż...


łączenie różu - zwłaszcza tego pudrowego - już czuję... :) pewnie dlatego tak powoli mi idzie ;D fotki nie są zbyt finezyjne - wybaczcie - w domu nadal trudne antyrobalowe warunki... 
ale nawet w ciężkich czasach szczęście się do mnie uśmiecha... na ten przykład kilka dni temu wygrałam w totka... nie, nie miliony... ale po raz pierwszy w życiu trafiłam 4 cyfry! więcej radochy, niż kaski... ale zabawa była :)

drugi uśmiech losu to już za sprawą Tereski i jej candy :) wygrałam jedna z głównych nagród :) a do tego mnóstwo radosnych dodatków :) dostałam książeczkę o robieniu koralikowej biżuterii i kilka sprzętów na start.. :)


Tereska przysłała mi również dwa kompleciki i zieloną parę kolczyków :) jestem pełna podziwu - zwłaszcza dla koralikowych gwiazdeczek :)


niespodzianką dla mnie był też komplet do haftu krzyżykowego... całe szczęście, ze z instrukcją, bo nigdy nie próbowałam krzyżyków - zawsze wydawało mi się to zbyt trudne... zobaczymy, jakie będą realia... :) hafcik w formie kartki świątecznej, w sam raz na długie jesienne wieczory... dziękuje, Teresko :*


ok, kochane... klej już jest... małż nadal śpi, więc zabieram się do kończenia pudełka...  i malowania tworów wikilinowych... :) 
przesyłam troche ciepła :*


piątek, 1 sierpnia 2014

5 URODZINY.., czyli o tym, ze ja lubie mieć... ;)

hello,
dziś post sponsorowany ;) jak w tytule... ustawić się do losowania może każdy... ale wygrać TU wolałabym ja... ;D

NAGRODA_TORBA_Tima_Holtza przydasieBLOG copy

sobota, 19 kwietnia 2014

Χριστός Ανέστη.., czyli o zwyciezcy Pink Candy, dbaniu o siebie i swietowaniu...

jak pink, to pink... witajcie :)


to efekt zadbania o siebie w tym przedświątecznej nagonce... ;) pierwszy raz od baaardzo długiego czasu pracowałam w Wielki Czwartek i Piątek... a mimo to sałatka gotowa, buraczki z chrzanem też... świąteczny obiad w większej połowie, posprzątane to, co mnie raziło, a w piekarniku dopieka się serniczek... znalazłam czas na wianek... a przede wszystkim uczestniczyłam w Liturgii w tych dniach, byłam z małżem (o, bogowie greccy!) w kościele poświecić pokarmy, a potem poszliśmy na rocznicową kawę - do lokalu, gdzie się poznaliśmy i gdzie małż poprosił mnie o rękę (a jakiś czas wcześniej  to właściwie ja mu się oświadczyłam ;)) spokojnie, bez stresu... tak się świętuje w gizrapkowej hobbiciej norce... :)

ale do rzeczy... przecież czekacie... trochę się przeliczyłam z tym 18 kwietnia - zapomniałam, że to sam środek świąt... ale już się poprawiam... w konkursie wygrała (hehehe... to na potrzeby prawne... wiadomo, jak się "wygrywa" candy)... a taka oto osóbka (fotek nie będzie, wybaczcie) czekam na kontakt mailowy i podanie adresu... paczusia gotowa do wysyłki :)


w poniedziałek, po wielkiej wojnie na pistolety wodne, jadę na wieś... pochodzić po lesie, pogrzebać w ziemi, popracowac z drewnem... zabieram szydełko i nitki... :) czas dokończyć misia...

bardzo mi miło, że tyle osób dołączyło do obserwatorów i goooglowych kręgów... z radością czytam wasze komentarze, zaglądam do waszych blogów... wiele z was stało mi się bliskie... 

życzę więc wam, kochane, na te święta 
wyjścia z grobów (każda wie, w jakich siedzi), 
samych odważnych decyzji, 
nawet bez 100-procentowej gwarancji, 
mądrych zmian, bliskości Boga i wiele, wiele miłości... 
 oczywiście, także wielu pomysłów 
i perfekcyjnego ich wykonania... ;D


 no, co... święta się każdemu należą...



czwartek, 10 kwietnia 2014

KRÓTKO I NA TEMAT.., czyli o Pink Candy, podjetych decyzjach i zajawce na Rosje...

hello!
jak w tytule - dziś krótko i na temat :) przypominam o moim CANDY ! :)


czas biegnie, 17 kwietnia już blisko...  :)

mnie pochłonęło inspirowanie się klimatami ludowości rosyjskiej... przeglądam internet, coś tam kleję, coś tam maluję, coś tam lepię... a w międzyczasie szydełkuję zapamiętale dziesiątki african flowers, bo mam ambitny plan uszyć z Joasią misia... nota bene - właśnie zauważyłam - całkiem w kolorystyce podusi z candy... ;D zdjęć nie ma więcej - pogoda coś ostatnio zupełnie niefotogeniczna...

za to wysyłam trochę ciepła... 
i bardzo serdecznie pozdrawiam swoich obserwatorów, komentujących i wszystkich zaglądających na mojego bloga bez śladu (na razie)... bardzo mnie cieszy ta wasza wizytacja, ciepłe komentarze, wsparcie... to dla mnie ważne :) dziękuję :*

acha! odważyłam się założyć swój mały sklepik :)

środa, 26 marca 2014

PRZEZ OK(N)O GIZRAPKI.., czyli o kwadratowych kołach, niespodziewanych pomysłach i o aneksie do beboków...


witajcie, witajcie...!

dużą radość daje mi szperanie po waszych blogach i czytanie komentarzy pod postem Pink Candy... :) oczywiście, dokończenie tego akurat zdania oprócz mojej ciekawości - mam nadzieję - daje wam sposobność do pomyślenia... chyba przede wszystkim o lękach, oporach, kompleksach... bo w głowie budujemy mury i granice, przez które nie możemy zrobić tego lub tego... a potem okazuje się, że to beboki spod łóżka tak naprawdę są przyczyną... gdybym miała więcej czasu, pieniędzy, talentu... i gdy już te rzeczy mamy, to dalej nie wypływamy na głębię... bo tak bezpieczniej, komfortowo, a przede wszystkim nie trzeba konfrontować się z lękami, a co gorsza zaglądać pod łóżko z bebokami... no, i jeszcze ten sukces! jak z nim żyć?! ;)

ruszyłam z wiosenno-świątecznymi wiankami... ciekawe czemu są kwadratowe...? ;D


 

pochwalę się, że różyczki również zrobiłam sama :)


użyłam liczby mnogiej, chociaż na zdjęciach jest jeden "wianek"... pomysł z oknem jako dekoracją plątał mi się po głowie już długo... teraz go zrealizowałam... i jakbym otwarła szafkę - wysypały się następne... są w produkcji - jak to u mnie - hurtowej... okienka, obrazki, pejzaże... nie spieszę się jednak - niech dojrzewają... :)
ale bez obaw - tradycyjne OKRĄGŁE  wianki też będą... mam nadzieję ;)



wysyłam wiele ciepła.. :*
i przypominam o Pink Candy

 PS
Rotta - w tym tygodniu mam masakrę, ale w przyszłym... co Ty na to?

sobota, 22 marca 2014

PINK CANDY.., czyli o wiosennym nastroju, o bebokach pod łózkiem i o tym, jak je wyganiam...

witam królewny w wiosennym nastroju...
trudno było mi wytrzymać, żeby więcej nie pokazywać wam na blogu procesu powstawania podusi... duże wyzwanie ascetyczne ;) teraz przedstawiam całość... i więcej! ;D


pomysł na podusię pojawił się, jak tylko dostałam kubeczki... (kolory na zdjęciu zbliżone, bo - wiadomo - internet kłamie ;)) zaraz potem zaświtało mi, że chcę je komuś podarować... dość długo układałam w głowie, jak ma to wyglądać...  podusię szydełkowałam już z myślą o was... :)



kolorami i motywem róż odwołuje się do kubeczków... mam nadzieje, ze widać i czuć... ;D
tył to inna historia... powstał na wypadek, gdyby domniemana właścicielka znudziła się romantyzmem i zapragnęła nieco kanciastości...



i oczywiście, że zwrócę uwagę państwa na guziczki... już tradycyjnie :) tym razem to koraliki w sweterkach :)



wracając do tematu candy - konkursu - zabawy... jak kto woli...

 moje Pink Candy  ma takie sobie trzy zasady:

      @ mogą wziąć w nim udział tylko osoby prowadzące blog - niekoniecznie hand-made... ot, taki mój wiosenny kaprys ;D dla  ułatwienia proszę o wpisanie adresu bloga - chętnie po nich poszperam... :)

      @ ochotę zostania właścicielem dwóch kubeczków i różanej poszewki na podusię trza zgłosić w komentarzu i tamże (to refleksja po przeczytaniu TEGO) dokończyć zdanie:  
                                Gdybym miała 100% pewności, że się uda, to...
      
      @ no i podlinkować banerek na pasku bocznym swojego bloga... a co...! ;)

to wszystko żadnych tam "dołączyć do obserwujących"... nie lubię sztucznego tłoku, wolę szczerych sympatyków... :) i tych serdecznie pozdrawiam i dziękuję  :*
acha! rozwiązanie konkursu przewiduję na 18 kwietnia - to ważna i radosna dla mnie data... dlatego chętni mogą zapisywać się do 24.00 17 kwietnia :)

a teraz państwo pozwolą - idę na spacer i biorę się za wianki... i kolejne kwadraty... ;)
wysyłam całą kupę ciepła... :*paczuszka czeka ;)