„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Etykiety:

african flowers (3) biżuteria (14) Boże Narodzenie (22) CANDY (8) caritas (1) decoupage (4) diorama (2) DIY (15) exploding box (8) filc (5) haft (5) kamienie (1) kartka (3) kartki (4) laylala (1) LOTRomania (1) ludowość (11) maskoty (38) mori (4) papierowa wiklina (16) pottermania (4) przez ok(n)o Gizrapki (41) przez oko Gizrapki (12) przydasie (17) scrapki (4) szycie (22) szydełko (121) szyte (4) ślub (6) święta (26) urodziny (4) vintage (17) wianki (50) wycinanki (1) wymianka (1)

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymianka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymianka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 marca 2014

WYMIANA TURKUSAMI.., czyli o dawaniu i dostawaniu... krótko i na temat

można już się oficjalnie chwalić... moja pierwsza wymianka zorganizowana przez  Anię - turkusowa...

M(aniek), czyli Ania, dostała ode mnie...:


...kubasy w ocieplaczach... może i wiosna przychodzi, ale niedługo wyłączą kaloryfery.... ;) przy okazji małż uświadomił mnie, że mylę kolor turkusowy z morskim... widziałyście coś takiego?! żeby facet lepiej rozróżniał kolory?


...i, oczywiście, african flowers - tu jako podkładki... a może zawieszki? może Ania jeszcze coś innego wymyśli?


Ania robi biżuterię i dekopażuje, więc trochę przydasi nie będzie złe... ;)


a teraz, co mi się dostało... taa daaam!
od razu założyłam do pracy... sutasz to moje (jeszcze?) niespełnione marzenie...


 ...i jeszcze frywolitkowa (kolejne marzenie!) bransoletka...


... i jeszcze komplecik..., który od razu zakosiła moja koleżanka... patrzyła tak błagalnie...


cukiery i kawki zostały pochłonięte od zarazu.. na szczęście zostały przydasie... ;)


 lubię niespodzianki, prezenty - dostawać i dawać, więc polubiłam i wymianki :D dzięki Aniu za pomysł i dzięki Aniu za obdarowanie mnie - tak baaardzo od serca :)

*    *    *

i jeszcze aneks do poprzedniego posta...
wygląda na to, żem zakompleksiona... i zazdrośnica ze mnie... niby tworzę dla siebie, do szuflady czy dla znajomych, a jednak... żal mnie ściska, bo gdzieś pod spodem (och, jakże mi wstyd, gdy to piszę...) baaaardzo chciałabym być rozchwytywanym twórcą ręko-DZIEŁA... żeby tak zarabiać ciężką kasę za przyjemność np. szydełkowania, tak wielką, żeby odejść z pracy, której nie lubię... no i gdybym była rozchwytywanym twórcą, to ego rosłoby i puchło na potęgę... eh... cóż, człowiek jestem... ;)

i jeszcze jedno mi się tak nasuwa... a propos celu prowadzenia bloga i chwalenia się na nim swoimi pracami... bo to cholernie miło i przyjemnie, gdy ktoś tak mnie chwali i podziwia me dziełka... (nie przestawajcie...! ;)) z drugiej strony - po cichu liczę, ze ktoś odważy się (wbrew - jak widzę - etykiecie blogosfery) na konstruktywną krytykę... no, wiecie: jeszcze popracuj nad oczkiem ścisłym... albo: może lepiej użyj tego i tego koloru..., a nawet: kobito, to żenada, lepiej już rób to i to... itp., itd... najwyżej nie posłucham... albo posłucham i przyznam rację... i tak, i tak - będzie to super trening...

w następnym poście będę chciała przedstawić wam, kochane, nowy projekt - a raczej jego proces... mam więc nadzieję, ze nie pożałuję zaraz swojego apelu ;) cha, cha, cha...
 
wysyłam mnóstwo ciepła... :*