„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Etykiety:

african flowers (3) biżuteria (14) Boże Narodzenie (22) CANDY (8) caritas (1) decoupage (4) diorama (2) DIY (15) exploding box (8) filc (5) haft (5) kamienie (1) kartka (3) kartki (4) laylala (1) LOTRomania (1) ludowość (11) maskoty (38) mori (4) papierowa wiklina (16) pottermania (4) przez ok(n)o Gizrapki (41) przez oko Gizrapki (12) przydasie (17) scrapki (4) szycie (22) szydełko (121) szyte (4) ślub (6) święta (26) urodziny (4) vintage (17) wianki (50) wycinanki (1) wymianka (1)

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludowość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludowość. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 marca 2017

SERCOWE SPRAWY.., czyli o dalszych próbach krawieckich...

witajcie,
koleżanka z pracy poprosiła mnie o kilka serduszek na wzór gotowca... bo już nie może kupić, a "wie, ze kiedyś takie robiłam"...


owszem, z filcu, szyte ręcznie... :/ przyznam się wam, ze nie lubię roboty na zamówienie... niesamowicie się wtedy stresuję... inaczej, gdy ktoś zobaczy jakiś mój rękoczyn i chce właśnie taki... chociaż i wtedy mam problemy z wyceną... z poczuciem winy, że może za drogo? a z drugiej strony dostaję mnóstwo komentarzy, ze się w ogóle nie cenię, ze psuję rynek, czy nawet dostaje mi się od "polskiej chinki"...


jeszcze gorzej, gdy ktoś zamawia... wtedy gryzę się niepewnością, czy wyjdzie, czy się spodoba, bezlitośnie krytykuję każdą krzywiznę czy niedoróbkę... w wyniku czego jeszcze bardziej obniżam cenę... :/ na koniec przysięgam sobie, ze już nigdy nikomu... aż do kolejnego zamówienia

popatrzcie... tu oryginał:


proste, zgrabne, śliczne...
a to moje:


nie potrafię szyć na maszynie - zwłaszcza takie maleństwa...


serduszka nie przekraczają 5 cm...


największy problem miałam z wszyciem sznureczków... kilka serduszek poszło do kosza...


zamawiająca dziewczyna często kupuje ode mnie ozdoby - wianki, ozdoby choinkowe... i mam wrażenie, że ciągle kręci nosem... w przeciwieństwie do innej koleżanki, która wyraża swój zachwyt (ach, jak mnie to łechce!), ta przymyka oczy, krzywi usta i kupuje jakby była zmuszana... pomijając, ze długo czekam potem na pieniążki... 

eh, serduszkowa sprawa... też macie takie dylematy?


 przesyłam sporo ciepła :*

sobota, 5 marca 2016

WIOSNA, WIOSNA...!, czyli o uroczystym otwarciu sezonu na okienka...

witajcie :)
to, ze siedzę blogowo cicho, nie znaczy, że nic nie tworzę... wręcz przeciwnie... tyle, że powstaje mnóstwo rzeczy naraz - więc mało do pokazywania przed finałem...

i tak: szydełkuję i kleję kwiaty... te afrykańskie i te z materiału... kulałam i malowałam jajca... ;) zbierałam patyki, suszyłam mech... i powoli zbieram to w maleńkie całości...

oto pierwsza... powoli wiosenna...


skromne, wiejskie okienko z doniczkami...


i jeszcze bardziej folk...


zdecydowanie marcowe...  już baziami, słomianym wianuszkiem, dzbankiem z palemkami...


o, tak... ciąg dalszy lada moment nastąpi...
mam ograniczenia aparatowe... popsuła nam się karta, więc bazuję na pamięci wewnętrznej aparatu - co daje pojemność li tylko 10 fotografii... :/
tak czy inaczej... wysyłam nieco ciepła... :*

sobota, 20 lutego 2016

TERAPIE WG GIZRAPKI.., czyli jak spedzić soboete na poprawianiu nastroju...

witajcie...
dziś - dzięki Bogu - przypomniałam sobie, że za swoje szczęście odpowiadam ja sama i chociażbym nie wiem, jak chciała - nikt tego za mnie nie zrobi... odnalazłam szybko listę 100 poprawiaczy nastroju, które pomogą podnieść poziom oksytocyny... i tak zrobiłam sobie szmatoterapię - nic tak nie łagodzi obyczajów jak porządnie wytarta podłoga i umyty zlew na błysk... 

następnie fototerapia... słońce zaświeciło, więc spokojnie mogłam zrobić fotki swoich nowych "uszytek" - jak niektóre z was sympatycznie to nazywają :)


na pierwszym planie dwie łosiowe poduchy... zaraz za nimi brązowa i dwie "drzewowe"... jestem z nich dumna, bo zamykają się na zamki (moje pierwsze wszyte na maszynie zamki) i są lekko usztywnione fizeliną  ;) i to wszystko na nowej maszynie :) łosie namalowane własnymi ręcami...

pokrowiec na tapczan w ciągu pierwszej godziny swojej bytności został tak ubrudzony przez psy, że poszedł kąpać się w  pralce... z resztą - same nudy - duża połać brązowego materiału :)


za całość inspiracji odpowiedzialny jest - zakupiony przedświątecznie - jeleń... małż martwi się, że moja podświadomość chyba coś chce mu powiedzieć... ;D nic z tych rzeczy, po prostu uwielbiam tą kiczowatość z rykowiska ;) no, bo jak jej nie uwielbiać?


co do poprawiania nastroju... po południu zrobiłam sobie dogoterapię - w lesie... większość trasy - po wczorajszych opadach śniegu - musieliśmy z psami pokonać kraulem... ;) przytargałam nieco mchu... czas pomyśleć o wiosennych wiankach... leży teraz ta zieleń, schnie, a ja podglądam, czy coś z niej nie wypełza...

wysyłam nieco ciepła :*


środa, 23 grudnia 2015

WYROBIONAM..!, czylo o zyczeniach z fasolkami w tle :)

witajcie... 
zanim padnę... z ogromem zdziwienia, ze sie wyrobiłam... ;)


Moi Kochani!
Wszystkiego, co Dobre, Mądre i Piękne...
wielu nowych pomysłów, cierpliwości i konsekwencji,
samych odważnych i mądrych decyzji,
życzliwości, sympatii - zaczynając od siebie...
Niech Bóg się rodzi!


dziękuję za wsparcie, kibicowanie, wierne odwiedzanie...


za porady, inspiracje i zabawę...


wysyłam mnóstwo ciepła... :*
odpocznijmy nieco... ;)


środa, 25 marca 2015

WIELKIE WIOSENNE WIETRZENIE.., czyli nastepne okienka i gotowosc kiermaszowa...

witajcie :)
dziękuje za tak entuzjastyczne przyjęcie okienek... zatem dorzucę jeszcze dwa... pierwsze z motywem - a jakże - ptasim i zagubionym zajączkiem...


i już baaardzo wielkanocnie... z baziami, jajcarskim wiankiem i palmami... wszystko tymi ręcami... - przysmażonymi klejem na gorąco... ;D


Agnieszko C., oczywiście, możesz ściągać... miłe, że zapytałaś ;)
a w kwestii okiennego przedwiośnia to już koniec... chyba... 


a potem to już wianki i wianki... wszystko okrągłe...
wysyłam nieco ciepła... :*

sobota, 13 grudnia 2014

KROK PO KROKU, KROK PO KROCZKU, NAJPIEKNIEJSZE W CALYM ROCZKU... , czyli o swiatecznym bładzeniu miedzynarodowym...

witajcie..
 eksperyment z publikacją posta mimo mojej nieobecności się udał.. może tylko zbyt ciężki temat tam podchwycony... więc teraz bez dylematów, zdecydowanie mojego autorstwa świąteczne mini wianki :D


 miały być w stylu skandynawskim... a wyszły - jak zawsze... wiejskie, rustykalne... :)


komplecik z guziczkami i...


...perełką nawiązującą do jemioły...


drugi zestaw - znów mając być skandynawski - zawędrował w klimaty Prowansji...


w ramach lawendy wystąpił wrzos... ;)


oczywista rzecz - wianki szydełkowane, usztywnione mieszanką klejowo-krochmalową...


w moim ulubieńcu radiowym rmf classic właśnie świątecznie grają... nie da rady - trza brać się na poważnie za bożonarodzeniowe dekoracje :) czego i państwu życzę... wysyłając trochę ciepła :*



wtorek, 4 listopada 2014

JESIENNE KLIMATY.., czyli nieco lasu nagrobnego, róznicach kulturnych i ogólnym przesileniu...

heloł! :)
próby przeniesienia kultury amerykańskiej na polskie grunta - przeżyte... wolę tradycje rodzime - zwłaszcza te świąteczne, na które już niecierpliwie czekam, łowiąc w oceanie internetu inspiracje i pomysły... a póki co... jesień... kojarzy mi się ze spacerami po lesie... trochę tych klimatów przyniosłam bliskim zmarłym na groby...


szyszki, żołędzie, kasztany (te to się trudno przykleja!), nieco listowia i mchu... ot, taka natura... bez sztucznych orchidei... ;)


o ile na śląskich cmentarzach wyglądały dostatnio i ładnie, o tyle na zagłębiowskich, marmurowych grobiszczach (bo to wielkości trzech śląskich nagrobków) ginęły wśród zniczy i gabarytów... a niby jedna Polska... :)

obok lasu, jesień kojarzy mi sie z porządkami w ogrodzie i zapachem palonych liści...


 i tak próbowałam przelać te skojarzenia na papierową wiklinę... :) w bieli...

 i w oliwce...


aha, różowa warstwa pledowa ukończona... czas na skandynawskie, szare klimaty... :)

sezon grypowy rozpoczęty, zatem wysyłam mnóstwo ciepła...  :*
plus coś znalezionego na pintereście... :)


sobota, 16 sierpnia 2014

A NIE MÓWILAM...!, czyli o słonecznikach, again i o kolejnych projektach...

witam pszczółki :)
jestem, jestem... nie zniknęłam...i znowu słoneczniki... tym razem dedykowane mojej mamie...


 

wianek nieco mniejszy od poprzedniego...


 a tu w kontekście... ;)


już pracuję szydełkiem nad... czymś znacznie większym :) tym razem czymś do założenia na się... ;)
pozdrawiam cieplutko :*


czwartek, 5 czerwca 2014

WHEN I THINK: POOCия.., czyli lepiej pozno, niz pozniej, o zaskakiwaniu samej siebie i tesknocie za latem...

witajcie, diewuszki...! ;) i malciki... o ile tu zaglądają... ;)
minęły ze trzy, cztery miesiące, gdy powstał pomysł... kolejne dwa - gdy zrobiłam pierwszy element... i oto są: moje okienka rodem z Rosji... mam taką przynajmniej nadzieję...

jak zwykle - musiała być firaneczka, omszałe framugi i doniczka - oczywiście z gliny - z kwiatami...


ale i tak zaczęło się od zrobienia matrioszek z masy solnej i ich pomalowania... nie mogło też zabraknąć szydełkowej serwetki...



potem szyłam koszule... na maszynie! - o, zgrozo! ;D od razu wiedziałam, że będą wisiały jako to pranie na sznurku...


klamerki powstały z kawałeczków patyka do szaszłyków... kosz wyszydełkowany i zakrochmalony mieszanką z wikolu...


znalazłam niedawno w necie tutorial na maleńkie bamboszki... nie mogło ich zabraknąć, prawda?


po prostu Wietrzne letnie popołudnie...


i gdy tak pomyślałam o letnich popołudniach... zapachniało mi sianem... i jabłkami... i świeżym praniem suszonym na słońcu...


i tu zaskoczyłam samą siebie... nie przypuszczałam, że sięgnę i po modelinowe miniaturki... ;D potrzeba chwili... podobnie jak szydełkowy mini koszyczek...


i jeszcze gliniany dzbanek z chłodną wodą... sam raz na skwar...


a w głowie dalsze pomysły... szydełkowe... :) pozdrawiam letnio, upalnie, siejsko i wiejsko... :*

PYTANIE Z OSTATNIEJ CHWILI...
jak myślicie, czy tło na tych fotkach jest za mało jasne? zbyt niejednolite?