"kochanie, a do czego ci te kości?" - zapytał wczoraj małż... a przecież to nie kości, tylko szpulki na tasiemki... naszło mnie na wielkie porządkowanie swoich pudeł... właściwie to zaczęło się od mycia okien i... jakoś poszło... znalazłam i posegregowałam tysiące przydasiów, odplątałam nitki i tasiemki, trzeba więc było gdzieś je nawinąć... a że zawsze w domu jest tektura i karton, patyczki i takie tam, to się zrobiło... wykorzystałam też "zestaw startowy do decoupage" - ubiegłoroczny prezent gwiazdkowy od małża... trochę się przeleżał, bo po pierwszej nieudanej próbie zrezygnowałam, a perfekcjonizm dobił resztę... dziś jednak jestem inną kobietą niż roku temu, dlatego jestem dumna ze swych pierwszych prób i nawet nimi się chwalę... :) że nie wspomnę o biciu sobie braw za opracowywaniu fotek w picassie ;)

Fajne, chyba zgapię od Ciebie ten pomysł :-)
OdpowiedzUsuńa proszę bardzo... pomysł jednak nie jest mój... :)
UsuńSuper! Jakbyś miała kiedyś jeszcze chęci, to mogę Ci podrzucić mój skarbczyk do ogarnięcia! Nigdy nie będę miała tak pięknie jak Ty! Gratuluję po prostu :-)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńoczywiście, że nie będziesz miała tak jak ja... ale będziesz mieć pięknie jako Ty :* a chęci to jak powiew wiatru - nigdy nie wiem, kiedy i jak zawieje ;)
UsuńBardzo fajny pomysł, zwłaszcza że i u mnie przydałyby się porządki przed świętami.
OdpowiedzUsuńPomysł ma pewno wykorzystam. Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
Nie dość, że ładnie wygląda to jeszcze praktyczne :)
OdpowiedzUsuńŚwietne rozwiązanie!
OdpowiedzUsuń.
OdpowiedzUsuńNo i super! Raz na jakiś czas trzeba robić takie większe sprzątanie, przyda się na pewno :)
OdpowiedzUsuń