„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Translate

piątek, 17 lipca 2015

KICI, KICI... czyli o wytworzeniu pierwszego w histoii bloga kociego wianka...

witam, 
dziś króciutko... przed wami zapowiadany wcześniej wianek... koci wianek...


zamówiony przez kociarę... dla mnie niemałe wyzwanie, bo ja bardziej psiarą...


...no i jak tu wmontować koty w kółko? wykorzystałam swoje ulubione słoneczniki...


chciałam też, aby koty były figlarne...


od razu wiedziałam, że jeden ma tam ledwo, ledwo wisieć...


wianek już jest u nowej właścicielki...
wysyłam trochę ciepła ;*


środa, 8 lipca 2015

TRZY KOLORY.., czyli o tym, któredy isc...

witajcie,
jakoś pechowo mam z tym urlopem, ale bynajmniej nie będę marudzić... właśnie wróciliśmy z rodzicielskiej działki - osobiście bardziej umęczona (nie miałam marudzić), a małż walczy dalej z bojlerem... do tej pory 2:0 dla zimnej wody...
ale, kochani, dzieje się tez dobro i piękno... proszę bardzo...


zobaczyłam na Printereście chyba z rok temu... i teraz mam swój osobisty drogowskaz... ręcznie pocięty, wyszlifowany i namalowany... małż przybijał... teraz każdy wie, jak wrócić do domu.... :)


a to nóżki czterolatki :) z obgryzionym (!) lakierem... a propos kolorów... przed państwem: niebieski....



...i żółty...




i czerwony... a nawet różowy... ;)





a w promocji... czarny.... :)


wysyłam mnóstwo ciepła... :* ponoć nastał kres upałów...



niedziela, 5 lipca 2015

SOCZYSTE ORZEZWIENIE.., czyli o tym, jak przetrwać upały...

witajcie..
ufff... jak gorąco... jak to najlepiej przetrwać... mi pomaga zamknięcie w domu z szydełkiem i klimatyzacją oraz popijanie wody z lodem i plastrami cytrusów i mięty... ;D




w przerwie kociego wianka można sobie zrobić letnie orzeźwienie...


najlepiej wprost z lodówki...


smacznego :)


dziś wysyłam nieco chłodu... ;*



środa, 1 lipca 2015

BY THE WAY.., czyli slubnych pudelek ciag dalszy...

witajcie,
 już myślałam, ze straciłam, a tu proszę... dostałam zdjęcia pudełka ślubnego, którego nie zdążyłam obfotografować... fotki z komórki, więc są takie, jakie są... :)


wyszedł mały komplecik: pudełko z "wkładką" i torebeczka z "wkładką" zamiast kwiatków... według życzeń państwa młodych ;)


i pudełeczko po otwarciu... :) jak widzę, już bez "wkładki" ;)


wracam do kociego wianka... wysyłam trochę ciepła :*

niedziela, 28 czerwca 2015

I'M BACK.., czyli o królikowych koralach i otwarciu sezonu urlopowego...

witajcie... można powiedziec - po latach.... ;D
jeszcze nie przyswoiłam sobie faktu, że zaczęłam urlop... całe dwa tygodnie na labę, wysypianie się, robienie rzeczy, które chcę, jak chcę i kiedy chcę... najgorsze, że zaczęliśmy od... popsutego bojlera, więc z ciepłej wody nici... a tego nie lubię :/

ale na dowód, że wakacje jednak są... proszę państwa, przed państwem królikowe korale.. ta daaaam!


oczywiście, że podpatrzone w necie... jedna z rzeczy "must have", zwłaszcza iż wielbicielka królików czeka na drugą część urodzinowego prezentu...


ok... czas na koci wianek...  ;)
wysyłam mnóstwo ciepła, bo pogoda nie rozpieszcza... :*

niedziela, 21 czerwca 2015

BYLE DO LIPCA.., czyli o doczołgiwaniu i radosnych planach...

witajcie...
w tym pośpiechu nie zrobiłam fotki ślubnego pudełka, z którym stawiliśmy się na uroczystości tydzień temu... trudno... odliczam już godziny do lipca, kiedy to uciekam na urlop... łaknę go, pożądam, pragnę, chcę i potrzebuję... ten rok na serio był bardzo obfity i intensywny... a przyszły zapowiada się podobnie...

oprócz leżenia, spania, leżenia, spania, czytania, leżenia, spania... planuję na urlopie intensywne prace szydełkowe... tym bardziej, że są zamówienia: a to na koci wianek, a to króliczkowe korale, a samej marzy mi się kilka drobiazgów... :)
koniec gadania... przed państwem pudełko... ślubne, a jakże... zamówione na przyszły weekend... pochmurno u nas, to i fotki nie najlepsze...

tym razem gołąbki w wersji mini i na "dachu"... ;)


rzut z lotu ptaka na wnętrze...


i nieco zbliżeń... tym razem w środku romantyczna scenka rodzajowa... ;) nie było czasu zamawiać tekturek, więc sama musiałam stworzyć tę oto tekturową parkę... i różyczki...
widok z przodu...


...i z tyłu...

miejsce na gotówkowy prezent koniecznie musi być... w roli pieniądza - zwinięty kawałek papieru... ;)


wysyłam nieco ciepła... :* byle do wakacji!


piątek, 5 czerwca 2015

CZAS IMPREZEK, IMPREZEK TO CZAS.., czyli jak to praca przeplata sie z zabawa... a czasu na szydelko brak

witajcie...
właściwie czasu mam tyle, żeby dopisać: "jak w tytule..."... praca goni pracę, a te doganiają szkolenia, co niedzielę w czerwcu impreza... chrzty, wesela i urodziny...
nie ma co marudzić, trza szykować pudełeczka... :) sezon uważam za otwarty...
widok ogólny...:


widok ogólny w zbliżeniu... ;)


kolorystyka nietypowa... żadnych tam koronek, aniołków i tiulów...


pomijając, ze to pudełko dla chłopca... to w ogóle jakoś tak mi się nie kojarzy...


dla niektórych to jedna z najważniejszych części pudełeczka i, niestety, imprezy... miejsce na gotówkę... ;) skrzydlata klamerka...

 

a to już "nic o nas bez nas..." Rapek w akcji... ;) ledwo uratowałam klamerkę z zawartością...


wysyłam nieco ciepła... :*

czwartek, 14 maja 2015

OT, RABATKA..., czyli o wiosennym zabieganiu...

witajcie! :)
zarobiona jestem... ale coś pomiędzy pracą, stażem, szkołą i domowymi obowiązkami, a ostatnio nawet - uwaga, uwaga! - regularnymi treningami znalazłam wytworzyłam... ;)



taka oto rabatka z bratkami... :)


wysyłam mnóstwo ciepła... :*

sobota, 2 maja 2015

WIOSNA, WIOSNA, WIOSNA, EH ŻE TY!.., czyli troche poezji w codziennosci...

witajcie... dziś tylko cytat... :)



Gdy wiosna zaświta,
jest w ogrodzie raz ciemniej, raz jaśniej.
Wciąż coś zakwita, przekwita.
Wczoraj kwitło moje serce. Dziś jaśmin.
                                                                                                                       
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska "Ogród"

nad tym teraz pracuję... :)



wysyłam trochę ciepła :*


poniedziałek, 27 kwietnia 2015

KWIECIEN-PLECIEN.., czyli jeszcze o zimnych porankach...

witajcie...
trzeba sobie radzić z poranną zimą i popołudniowym latem... prawda? :) a że ostatnio bardzo przyglądam się recyclingowym ubrankom, to skusiłam sie na próbki...


chustę już znacie... teraz pod szydełko poszedł mój stary wełniany żakiet...


nieco zbliżenia na wzór... wbrew pozorom jest inny niż ten na chuście...
a tu coś z biżuterii łamane przez szalik... ;D bo ze starego szala powstało...  :)


pozdrawiam cieputko... :* ponoć wraca na moment jesień... ;)