„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Translate

sobota, 25 października 2014

RÓZU TO CZAS..., czyli o dalszym ciagu jesieni, wygranych losach i o tym, ze i kleju czasem zabraknie...

witajcie w to cudownie słoneczne przedpołudnie... :)
małż odsypia nockę, a ja - po cichutku - wyprawiłam się po klej... tak się rozpędziłam z papierową wikliną i umocowywaniu jesiennych skarbów do wianków, że wszelakiego kleidła zabrakło... ba! nawet kolejny pistolet połamałam... (takie to słabe rączki robią, ot, co...) ten ostatni - mam nadzieję - już w drodze...

ale nie marnuję czasu... zieleń uszydełkowana, nastał czas na róż...


łączenie różu - zwłaszcza tego pudrowego - już czuję... :) pewnie dlatego tak powoli mi idzie ;D fotki nie są zbyt finezyjne - wybaczcie - w domu nadal trudne antyrobalowe warunki... 
ale nawet w ciężkich czasach szczęście się do mnie uśmiecha... na ten przykład kilka dni temu wygrałam w totka... nie, nie miliony... ale po raz pierwszy w życiu trafiłam 4 cyfry! więcej radochy, niż kaski... ale zabawa była :)

drugi uśmiech losu to już za sprawą Tereski i jej candy :) wygrałam jedna z głównych nagród :) a do tego mnóstwo radosnych dodatków :) dostałam książeczkę o robieniu koralikowej biżuterii i kilka sprzętów na start.. :)


Tereska przysłała mi również dwa kompleciki i zieloną parę kolczyków :) jestem pełna podziwu - zwłaszcza dla koralikowych gwiazdeczek :)


niespodzianką dla mnie był też komplet do haftu krzyżykowego... całe szczęście, ze z instrukcją, bo nigdy nie próbowałam krzyżyków - zawsze wydawało mi się to zbyt trudne... zobaczymy, jakie będą realia... :) hafcik w formie kartki świątecznej, w sam raz na długie jesienne wieczory... dziękuje, Teresko :*


ok, kochane... klej już jest... małż nadal śpi, więc zabieram się do kończenia pudełka...  i malowania tworów wikilinowych... :) 
przesyłam troche ciepła :*


9 komentarzy:

  1. Podziwiam za szydełkowce! A prezencik- cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lepiej się przyznaj - tak dużo kleisz, że sprzęt nie wytrzymuje??? :D :D Ja nie wiem, za chwilę nie zdążymy komentarzy pisać :P a tu jeszcze biżuterii się teraz nauczysz robić i haftować :D biorę tego ciepła od Ciebie, bo jest mi straaasznie zimno!

    OdpowiedzUsuń
  3. Róż to mój ulubiony kolor - wesoły, piękny i optymistyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny prezencik, gratuluję :) Różowe moduły wyglądają cudnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach te nocki! Też kiedyś to cholerstwo przerabiałam :-)
    Ciekawa jestem co Ty tam majstrujesz, że aż sprzęcior Ci nie wytrzymuje ;-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Amei conhecer o seu blog, já fiquei por aqui!!!Achei maravilhoso!!!Visite-me:http://algodaotaodoce.blogspot.com.br/
    Siga-me e pegue o meu selinho!!!

    Obrigada.

    Beijos Marie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Róż pięknie się prezentuje :-) Gratuluję wygranych. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję wygranej - wspaniałe prezenty dostałaś :-)
    Różowe elementy kocyka są śliczne :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe prezenty, dzięki nim rozwiniesz skrzydła w nowych umiejętnościach ;-)
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo :)