„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Translate

wtorek, 22 lipca 2014

HAFT NIBY-PŁASKI.., czyli o pierwszych próbachi i o zbliżajacym sie koncu...

witajcie...
tego się po mnie nie spodziewaliście, prawda? zabieram się za haftowanie... tzn. do krzyżyków nawet nie podchodzę... ale płasko? prosto? łatwo? czemu nie...
taaadam..! oto pierwszy próbnik...


od dłuższego czasu zastanawiałam się, jak zgrabnie przedłużyć firany w stylu "makaron"... wiecie, co to, prawda? bo od dołu - kiepska sprawa ;) trzeba doszyć kawał materiału od góry... wykombinowałam, że będzie to materiał taki jak na pokrowcu od kanapy... ale żeby nie wiało nudą - potrzeba białych ozdobników... z przyczyn technicznych odrzuciłam naszycie koronkowych serwetek... pozostał wiec haft... najlepiej taki w stylu łowickim... zaczęłam wiec próbować na kawałkach materiału... i wiecie, co? okazało się, że to wcale nie takie proste... jednak haft to rzecz, której rok temu postanowiłam się nauczyć (obok szydełkowania i szycia, of course... zostały mi jeszcze druty) albo przynajmniej spróbować... wrzesień nieubłaganie nadchodzi, wiec czasu coraz mniej... siadłam, wzięłam igłę, tamborek i kordonek xxl (wielkość i kolor to wybór siostry, która robi mi takie urodzinowe prezenty) i spróbowałam...


wzór skomponowałam z kilku fotografii z pinteresta...


bezwstydnie umieszczam te krzywizny, bo może jakaś prawdziwa hafciarka się ulituje i udzieli mi kilku cennych wskazówek...


wskaże na błędy do poprawki...


zdradzi kilka trików... ;)


zatem... przymykam oczy i czekam na konstruktywną krytykę... zanim wezmę się za haftowanie góry firanki...

pozdrawiam cieplutko :* ponoć upały mają zelżeć... nas od tygodnia omija wszelkai deszcz...



26 komentarzy:

  1. Jak na pierwsze próby wyszło świetnie! Bardzo ładna ozdoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) miło mi.. a teraz konkrety, droga hafciarko, nad czym pracować? ;D

      Usuń
  2. Ja bym w życiu nawet po miesiącu codzienniej pracy taknie wyhaftowała! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaa... hubka, a Tobie to akurat nie wierzę ;) ale dziękuje, dziękuję... doceniam komplement ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. dzięki :) miło Cię znów widzieć... :)

      Usuń
  4. Ha! Co wchodzę, to nowy post. Korzystając więc,zostawiam info, że kartka na 10.08. niestety... Dzięki!!!
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a, to nie tak źle... rozumiem, że ma być mega-romantyczno-różowa? ;D i że przy6jedziecie z Bzikiem po nią? :D

      Usuń
    2. Mega- mąż mój dziecię niesie do chrztu. Jestem pelna nadziei, że przyjedziemy, chłodnica nadal nie jest zrobiona.

      Usuń
  5. Piękne to. Zgapię.
    Kiedyś tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a proszę Cie bardzo... ;D co mi tam... ;)

      Usuń
  6. Jak na pierwszy raz całkiem fajnie Ci to wyszło.
    Jeśli chodzi o porady to ciężko coś wytłumaczyć bez pokazywania. Najlepiej będzie jak poszukasz sobie w necie informacji/obrazków na temat haftu sznureczkowego. Jest bardzo prosty do wykonania i moim zdaniem idealnie nadaje się do takich kwiatowych wzorów. Jeśli chodzi o materiały, to ja zawsze używam muliny. To tyle... Więcej nie umiem :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak też Madziuch zrobiłam... pooglądałam, pościągałam co lepsze porady... zrozumiałam, ze dla mnie im prostsze tym trudniejsze ;D

      Usuń
  7. Piękny hafcik :-) Ciekawam bardzo jak będzie wyglądać z nim firanka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieee... to tylko próbka... haft będzie biały na bezowym tle :)

      Usuń
  8. Bardzo ładnie Ci wyszedł ten haft,osobiście nie cierpię haftu płaskiego i dużo prostszy jest dla mnie krzyżykowy i richelieu. Co do porad to mulina jest lepsza do haftu płaskiego bo lepiej się układa:)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. że niby richelieu łatwiejszy?! wow! ja nawet nie podchodzę... ale moja siostra jako nastolatka machała obrus za obrusem... ;D

      Usuń
  9. zawsze mi się haft podobał, ale sama jakoś nie mam do tego ręki ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak jak ja... ale kto by się przejmował... ;D

      Usuń
  10. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu :). Hafcik całkiem dobrze wyszedł jak na pierwszy raz :). Ja wolę krzyżykowy, za płaski nawet się nie biorę - za trudny :). Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak podejrzewałam, ze biorę się od razu motyką do słońca... ;D a potem się dziwię... ;)

      Usuń
    2. Właśnie takim ściegiem jest oryginalnie. Nic dodać, nic ująć.
      Zajrzyj na tę stronę :)
      http://www.needlenthread.com/
      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za każde słowo :)