dobry wieczór...
chociaż nie wiem, czy to akuratne na tę porę.... 22.43 czasu miejscowego :) już dawno komputer mnie widział o tej porze ;) zarobiona jestem... złożyłam obietnicę (o, ja nieszczęsna!), ze zrobię wianki na kiermasze... dwa kiermasze... i teraz mam - całe dnie z wiankami... nie narzekam - co to to, to nie... :) tylko szydełka jakoś brak...
dziękuje wam, kochane, za tyle ciepłych słów w komentarzach :) bardzo to dla mnie miłe, przyjemne i inspirujące :) dziś również pochwale się wam szaleństwem kwadratów... :) na pierwszy ogień - okienko... świąteczne, of course...
z serii sielsko-wiejskiej... chociaż zarośnięte mchem, to jednak okno już wymyte i ustrojone świątecznie...w gliniany dzban, z prawdziwymi baziami i krochmaloną serwetką...
no i jakie byłoby to okno bez wianka...? ;D
skoro już w świątecznej atmosferze, to proszę bardzo... następny...
już nie okienko... obrazek - z baziami, gniazdkiem, piórkami i jajcami - oczywiście - z masy papierowej :)
skoro już o obrazkach mowa... weszłam w kolejny bzik... tutaj pierwsza próbka...
wiosenny krajobraz...z drewnianymi domkami...
ta żółciutka kokardka kojarzy mi się ze słońcem... :)
...a słońce u nas jest w cenie... ;) oczywiście, że to MÓJ fotel...
dalsze kwadraty w produkcji ;) obiecuję, ze następny post już będzie na okrągło...;D
uuups... Rapuś ma słabość do piórek... ciekawią go, ale potwornie się ich boi...
przypominam jeszcze o trwających do 17 kwietnia zapisach na moje pierwsze PINK CANDY !
i wysyłam dużo ciepła... :*





















































