„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Translate

czwartek, 14 maja 2015

OT, RABATKA..., czyli o wiosennym zabieganiu...

witajcie! :)
zarobiona jestem... ale coś pomiędzy pracą, stażem, szkołą i domowymi obowiązkami, a ostatnio nawet - uwaga, uwaga! - regularnymi treningami znalazłam wytworzyłam... ;)



taka oto rabatka z bratkami... :)


wysyłam mnóstwo ciepła... :*

sobota, 2 maja 2015

WIOSNA, WIOSNA, WIOSNA, EH ŻE TY!.., czyli troche poezji w codziennosci...

witajcie... dziś tylko cytat... :)



Gdy wiosna zaświta,
jest w ogrodzie raz ciemniej, raz jaśniej.
Wciąż coś zakwita, przekwita.
Wczoraj kwitło moje serce. Dziś jaśmin.
                                                                                                                       
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska "Ogród"

nad tym teraz pracuję... :)



wysyłam trochę ciepła :*


poniedziałek, 27 kwietnia 2015

KWIECIEN-PLECIEN.., czyli jeszcze o zimnych porankach...

witajcie...
trzeba sobie radzić z poranną zimą i popołudniowym latem... prawda? :) a że ostatnio bardzo przyglądam się recyclingowym ubrankom, to skusiłam sie na próbki...


chustę już znacie... teraz pod szydełko poszedł mój stary wełniany żakiet...


nieco zbliżenia na wzór... wbrew pozorom jest inny niż ten na chuście...
a tu coś z biżuterii łamane przez szalik... ;D bo ze starego szala powstało...  :)


pozdrawiam cieputko... :* ponoć wraca na moment jesień... ;)


sobota, 18 kwietnia 2015

ACCIO CZAS!.., czyli jednostajnym przyspieszeniu i permamentnym potteromaniactwie...

witajcie :)
u mnie ciągłe przyspieszenie i rozszerzanie doby do 28 godzin... a i tak trzeba na coś się decydować, coś wybrać, a coś odpuścić... niestety, zbyt często, jest to szydełko i spółka... :( o mały włos zapomniałabym pochwalić się tworem sprzed tygodnia... :)
przed państwem... filiżana... :)


przecież nie można nazwać czegoś filiżanką, gdy ma niemal 15 cm średnicy, prawda? ;) bo pijam herbatę w takich pojemnościach... ale rzecz nie w samym naczyniu... 
wyraz swojego nieuleczalnego potteromaniactwa dałam już wyraz znacznie wcześniej... pamiętacie?


a o swoim osobistym ponuraku z fusów po herbacie marzyłam już dawno... zamówiłam więc mazaki do porcelany i... mam!


docenią jedynie fani Harrego Pottera... uwielbiam te książki, zwłaszcza czytane przez pana Frączewskiego, no i filmy... nadal oglądam, gdy mam ochotę pobyć sobie dzieckiem...  z pewnych rzeczy się nie wyrasta... jak dla mnie - i dobrze! :)

wysyłam mnóstwo ciepła :* zmarzłam dziś okrutnie... czas na filiżankę dobrej gorącej herbatki :)


niedziela, 12 kwietnia 2015

CIEPLO, CORAZ CIEPLEJ.., czyli o dalszym sciaganiu i klimatach morksich...

witajcie :)
mój organizm nie ogarnia takich skoków temperatury... zwłaszcza gdy praca i szkolenia nabrały tempa... zawsze jednak znajdę czas dla rękoczynów... :D
korale na szydełku... wypatrzone na pintereście, w klimatach morskich.... :)


w środku wypełnienie, wiec leciuchne jak puch... no i w razie czego wyprać można ;)


w skarbicy netu upatrzyłam sobie jeszcze jedne korale, a że podane w tutorialu, wiec bez skupułów podpatrzę ;)
 pozdrawiam i wysyłam trochę ciepła :*

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

SWIATECZNE POPOLUDNIE.., czyli o zajmowaniu wolnego...

witajcie... 
kwiecień-plecień ustala zasady... święta w domowym zaciszu, bez telewizora, ale z szydełkiem... :)

chusta - co to z ulubionych i starych, a wieć nieco sfatygowanych - prosiła, prosiła i się doczekała... :)


wysyłam mnóstwo ciepła :*

niedziela, 5 kwietnia 2015

Χριστός ανέστη! αληθώς ανέστη!.., czyli o doroci i swietowaniu....


Chrystus zmartwychwstał! prawdziwie zmartwychwstał!
wyjścia z grobu, powstania z niemocy, rozkwitu miłości i dobra!


ps
dobrze, ze jajeczkom zrobiłam czapki...  zamarzłyby, zanim dotarłyby do kościoła... ;)



poniedziałek, 30 marca 2015

MARCOWI ULUBIENCY.., czyli o swiatecznych nastrojach nieco vintage... albo rustykalnie - jak kto woli...

dziękuję wam za serdeczności urodzinowe :)
dziś króciutko, bo praca żyć nie daje :/może i wy też dostrzeżecie to coś w tych wiankach, co ja.. mimo kiepskich fotek (patrz: poprzedni post) ;)


 to mój namber łan... ;D moje ludzkie oko widzi tam delikatność, pastele i perły... w wiejskim sianku :)
 
 
 a tu, poniżej, ekskluzywna wiejskość bardziej brązowa i owalna... ;)


jajeczka z masy papierowej, of course, w perle...


ok, dość tej świątecznej komercji... czas na rzeczy najważniejsze...
czego i państwu w ten Wielki Tydzień życzę... wysyłam nieco ciepła :*


sobota, 28 marca 2015

NOBODY'S PERFECT.., czyli o kiepskich zdjeciach i osobistych faworytach..

witajcie :)
coraz bliżej święta... wiec i wianki są... i - ja w tytule - zdjęcia fatalnawe, a to z powodów dwóch: trza było już wytwory pakować w pudło, żeby małż zawiózł na kiermasz, a wtedy jak na złość, słońce mocno za chmurami i deszcz... ale nie ma co marudzić... dziś prezentuję wianki z drugiego sortu... ;)


drugi sort oznacza, że są zaraz po tych moich najulubieńszych... trzeciego sortu nawet nie pokazuję - wiem, że niektórym się podobają, ale nie jestem za szczególnie z nich dumna - bo nie lubię pomarańczowego i żółtego... ale nie obgadujmy nieobecnych.,... ;)


powyżej z brzozowego koła zrobiło się jajo... w gniazdku pospołu - masa papierowa pomalowana akrylami i styropian made in china... ;)
 a poniżej...


sama natura i pastele... do tego eco... na podstawie papierowej wikliny...


wierzcie mi, kochani, te zdjęcia nie oddają tego, co ja widziałam...
zapewniając, że ciąg dalszy nastąpi, wysyłam mnóstwo ciepła... u nas deszcze i obniżki temperatury... ;*

ps
dziś skończyłam 42. lata... ciiiii...

środa, 25 marca 2015

WIELKIE WIOSENNE WIETRZENIE.., czyli nastepne okienka i gotowosc kiermaszowa...

witajcie :)
dziękuje za tak entuzjastyczne przyjęcie okienek... zatem dorzucę jeszcze dwa... pierwsze z motywem - a jakże - ptasim i zagubionym zajączkiem...


i już baaardzo wielkanocnie... z baziami, jajcarskim wiankiem i palmami... wszystko tymi ręcami... - przysmażonymi klejem na gorąco... ;D


Agnieszko C., oczywiście, możesz ściągać... miłe, że zapytałaś ;)
a w kwestii okiennego przedwiośnia to już koniec... chyba... 


a potem to już wianki i wianki... wszystko okrągłe...
wysyłam nieco ciepła... :*