„(…) proces twórczy zawarty w tworzeniu działa uzdrawiająco, a podstawą tego procesu jest to, że większość ludzkich myśli i uczuć wyraża się bardziej w obrazach niż słowach. Dzięki temu ludzie zajmujący się tworzeniem lepiej radzą sobie ze stresem i urazami psychicznymi, nabywają zdolności poznawcze i doznają objawów radości, jaką daje obcowanie ze sztuką”.

W. Szulc, Historia Arteterapeutyki, „Edukacja i Dialog”, 8/2006

Translate

poniedziałek, 25 lipca 2016

WHITE BRIDE..., czyli o drugiej lali...

witajcie,
dziś jakiś u nas w domu biomet niekorzystny... może to duchota na dworze, może czekanie na wyniki badań guza u naszego Rapka... a może po prostu najwyższy czas na urlopowy wyjazd... tak czy inaczej, przed Państwem nowa lala...


...w szydełkowej bieli... wygląda więc dość ślubnie...


chociaż z drugiej strony, skoro biel, to nie znaczy, ze ślubnie... po prostu lubię biel :) a wy?


tym razem nie zapomniałam o majteczkach, koszulce i bucikach... musicie uwierzyć mi na słowo, bo przecież nie będę zaglądać aparatem pod spódniczkę... ;)


zastosowałam też nową - dla mnie - technikę tworzenia włosów... gdzieś wygrzebałam w necie... 


jak widzicie, lala jest mniejsza niż ta pierwsza... ma ok. 17 cm... w czasie robótki zastanawiałam się nad "bezpiecznymi" oczkami... krzywo je włożyłam, co okazało się dopiero, gdy już była zabawka wypchana i zaszyta... postanowiłam poprawić ułożenie oczu... i chociaż nie bez trudu, to jednak się udało wyjąć i przymocować ponownie oczko... jak zatem z jego "bezpieczeństwem"? 

lala zdecydowanie dla nieco starszych dziewczynek, które nie wpadną na pomysł, żeby jej coś wygyzać albo wyszarpywać ;)
wysyłam nieco ciepła :*


czwartek, 21 lipca 2016

SUBLIMUJE.., czyli o tym, jak swinki ida do nieba...

witajcie :)
zastanawiałam się, czego jeszcze wam nie pokazałam... oczywiście z moich wytworów ;) no i, świnki nie pokazałam... słodkiej, anielskiej świnki... 


schemat tradycyjnie ściągnięty z przepaści netu... pomysł na "anielskość" też... ;)


zebrałam więc całą wiedzę tajemną do kupy i uczyniłam panią świnkę...


...jako dowód, ze każdy może iść do nieba...


zastanawiałam się, skąd u mnie taka nagła obsesja na punkcie zabawek... owszem, można kilka z nich usprawiedliwić potrzebą prezentów, ze trzema, czterema zamówieniami.. ale ta cała reszta?! przecież fotki w necie widziałam niejednokrotnie, a teraz wyszukuję nowych pomysły i schematy... zakupiłam nowe - nadające się do robienia zwierza - włóczki...  hmmm...

nie ma co, to musi być SUBLIMACJA... mechanizm obronny... problem/niemożność posiadania potomstwa (a biologiczno-psychologiczny popęd jest), to zastąpmy to czymś akceptowanym społecznie... no i jest twórczość i to specyficzna - mnóstwo zaczętych, czekających na udoskonalenie zabawek... :D

wysyłam sporo ciepła :*


sobota, 16 lipca 2016

LATO PELNE KWIECIA.., czyli o tym, ze lubie wianki...

witajcie :)
dawno nie było u mnie wianków... zapomniałam? obraziłam się? ależ nie! kocham robić wianki, do tej miłości zawsze powrócę... :) dowody? proszę bardzo...


pierwszy, polskich pól, miał być pierwotnie szydełkowy... ale dziewczyna koniecznie chciała brzozową bazę... nie widziałam tam estetycznego miejsca dla włóczek... dlatego powstały filcowe maki, rumianki i chabry... rafia ma przypominać zboża...


wiem, wiem... kolory nie moje... ale chyba nieźle wyszło?
kolejny to już gizrapkowa klasyka... bratkowy wianek na szydełku:


nie mylicie się, taki kiedyś już powstał... można podpatrzeć na górze strony... był jednak mniejszy, miał trochę inne kolory i więcej listowia z filcu... tu tylko włóczka... nieeee... zdecydowanie nie taki sam ;) takich samych to ja nawet nie umiem...


bratkowy wianek powstanie jeszcze jeden... takie zapotrzebowanie... w poprzednim sezonie królowały słoneczniki... a może w końcu czas na róże? już nikt nie lubi róż?

powiem wam, kochani, że ostatnio sporo szydełkuję... nie nadążam publikować... już mam trzy maskoty-niemal-gotowce, powstaje kolejne lala - tym razem znacznie mniejsza... sami widzicie, jak fajny jest urlop :)

wysyłam sporo ciepła :*

wtorek, 12 lipca 2016

DLA MALUSZKA.., czyli o żyrafie grzechotniku..

witajcie :)
i znów żyrafa... tym razem z gatunku grzechotników... ;)


czyli innymi słowy - zrobiłam grzechotkę dla małego wielbiciela żyrafek...


kolory takie w sumie nie moje... ale wyraziste i radosne...


zmykam dokończyć świnkę...
wysyłam nieco ciepła :*

czwartek, 7 lipca 2016

LALA, LALKA, LALUNIA.., czyli najwyzszy czas...

witajcie,
temat myszowatych na razie odkładam... nie żebym nie lubiła - po prostu trzeba wywiązać się z wiankowych zobowiązań... :) nie porzucam też zabawek :) sami zobaczcie...


zachwycona magic dolls, którymi same zachwycić możecie się tutaj, postanowiłam mieć własną... oczywiście, z doświadczenia wiem, że jeszcze nigdy nie udało mi się dokładnie odwzorować czegokolwiek, wiec zabrałam się do niej po swojemu...


znalazłam wzór w necie na inną lalę - ma ok. 27 cm... zrobiłam jej włosy, korzystając z netowych tutków, a także uszyłam sukienkę...
nie jest jednak "do zdejmowania" - mistrzynią w krawiectwie nie jestem, jak widać poniżej... ;) przytwierdziłam więc kieckę na stałe, tym bardziej, ze zapomniałam o majtach dla lali... ;D


z filcu uczyniłam kwiecie we włosy i podarowałam panience torebeczkę, a jakże...


torebeczka nie jest atrapą, można powkładać do niej skarby :)
jak wam się podoba, kochani?
wysyłam sporo ciepła :*



niedziela, 3 lipca 2016

KOLEJNY MYSZ.., czyli w szale zabawek

witajcie,
wiem, monotematyzm się zakradł... powstał kolejny mysz, w golfie tym razem...


mało słów, dużo fotek... :)


Mysz jest już własnością Madzi...


jest niewielki, jak to mysz, 12 cm...


spokojnie, na razie koniec z myszami... czas na lale i inne zwierza... :D


wysyłam nieco ciepła :*


czwartek, 30 czerwca 2016

PANI MISIOWA.., czyli o coraz mniejszych zwierzach...

witajcie :)
nie tak dawno sama przed sobą zarzekałam się, że nie dla mnie szydełkowe miniatury... lubię konkret, dużo i najlepiej nie "na okrągło", ale z elementów... a tu proszę, coraz bardziej pochłaniają mnie amigurumi ;)

trochę ostatnio tego powstało, wiec po kolei... :) zacznę od Pani Misiowej... z jakiegoś internetowego wzoru... jak określiła to moja koleżanka - ma puchlinę na nogach... ;)


ma jednak swój urok, prawda? zwłaszcza, ze udoskonalam technikę wszywania rzęs i umocowywania bezpiecznych oczek... ostatnio kupiłam takie z metalowymi podkładkami i zdecydowanie nie będą moimi ulubionymi...


zastanawiałam się, czy i jaką uszyć Misiowej sukienkę...


zdecydowałam, ze jak się ma świetnie nogi i jest lato, to tylko mini...


urok osobisty, czar i powab podkreśliłam kokardką...


teraz nikt jej się nie oprze ;)
wysyłam sporo ciepła... :*


sobota, 25 czerwca 2016

MYSZ IDEALNA..., czyli o poszukiwaniach ciag dlaszy...

witajcie...
pisząc o Zgredku zobaczyłam, ze pominęłam Pana i Panią Myszowatych... grzecznie ich przeprosiłam i już się poprawiam... aha, ostrzegam, że dziś głównie foty... :)


Pan Mysz, jaki jest, każdy widzi... to wierne odwzorwanie anglojęzycznego schematu... 


no, dobra - nie wierne... w schemacie Pan Mysz nie miał spodenek... ;)




potem szybko poszukałam idealnej Pani Myszowej... połączyłam wzór Pana Edka z Panem Myszem...  i powstała ONA:


jak widać zdecydowanie wątła, powabna i roztańczona... ;)




razem stanowią świetną parkę...



walizy spakowane, wyjechali... maja nowy dom u Madzi... :)


tu jeszcze imprezka pożegnalna u Pana Edka... on, biedak, ciągle poszukuje domu...


no tak! gdzie impreza, tam jedzonko, a gdzie jedzonko tam... Rapek...


wysyłam nieco ciepła :*

środa, 22 czerwca 2016

MUGOLE NIE ZROZUMIEJA.., czyli tylko dla potteromaniakow...

witajcie,
ok ponad miesiąca funkcjonuje na zasadzie oszczęðzania energii... i nie chodzi bynajmniej o elektrykę... robię, co mam zrobić - tryb zadaniowy... czułam, ze do wyczerpania tuż, tuż... fizycznego, duchowego i emocjonalnego... dlatego przedwczoraj zrobiłam sobie wolne i ładuję akumulatory :) powoli staję na nogi...
najlepszy sposób to szydełko, nici, igły, nożyczki... to mnie odpręża, daje nadzieję, koi... stan, gdy nic nie muszę, a mogę wiele... ostatnio ujęły mnie za serce (i szydełko) maskotki... próbuję różnych wzorów, łączę, poprawiam, zmieniam... 
ot, znalazłam w sieci schemat na... Zgredka... :)


kto oglądał/czytał o Harrym Potterze, doskonale wie, o kim mowa... :)


domowy skrzat, Zgredek, jest maleńki... a przede wszystkim to wolny skrzat :)


o! Zgredek dostał od pani skarpetkę...


i właściwie niewiele więcej jest tu do dodania... wracam do swojej art-terapii..
wysyłam sporo ciepła :*